W moim nieustannym poszukiwaniu rekwizytów do zdjęć kulinarnych trafiłam wreszcie na słynną giełdę w Płoni. Za czasów mojego dzieciństwa było to miejsce, gdzie się jechało sprzedać lub kupić samochód. Jednak od dosyć dawna giełda samochodowa zmieniła się w giełdę rozmaitości wszelakich.

Gdy pytałam znajomych, szukałam informacji w internecie – gdzie znajdę starocia? Nieodmiennie słyszałam, że w Płoni. Lecz równie często mówiono mi, że tam już nie ma handlarzy, że gdzieś się wynieśli. Nie miałam też za bardzo wyobrażenia jak w ogóle tam wygląda, wydawało mi się, że to wszystko jest na odkrytym terenie, więc dopóki zima nie odpuściła (a jakoś wyjątkowo długo nie chciała odpuścić) nie wybierałam się na Prawobrzeże.

Dotarłam na miejsce w niedzielę około godziny 10.00. Do wjazdu stała spora kolejka aut ze Szczecina i okolic, czyli ze Stargardu, Gryfina, Koszalina, i tak dalej. Przy bramie panowie pobierali opłatę 5zł za każdy wjeżdżający pojazd. Przede mną – wielki, naprawdę ogromny plac, upakowany autami, ciężko było znaleźć miejsce do zaparkowania.

Mniej więcej na środku tego terenu stara betonowa hala z powybijanymi szybami. Życie tętniło wokół niej i w środku. 
Szczecin Płonia
Szczecin Płonia

W alejkach parkingowych najbliżej hali sprzedawcy rozstawiali swoje stoiska tuż przy samochodach. Im bliżej hali tym ciaśniej, więcej kupujących, muzyki (disco polo), szaszłykarni. Atmosfera jak na jarmarku, bardzo wesoło i przyjaźnie. Przede mną hala.

Szczecin Płonia

W progu stanęłam zaskoczona i zdumiona, rozmiarami, kolorami, atmosferą industrialną, bardzo mi się tam spodobało. Na giełdzie w Płoni można kupić naprawdę wszystko, a że czynna jest w każdą niedzielę, to doskonała alternatywa dla super i hipermarketów. Można ciekawie spędzić czas, zjeść obiad, upolować rzeczy po okazyjnej cenie.

Szczecin Płonia

Ubrania, chemia i słodycze z Niemiec, zabawki, buty, miliataria, części samochodowe, ale przede wszystkim rozmaite starocia i graty. Jestem pewna, że nie obejrzałam i nie przejrzałam nawet połowy stoisk. Jest ich tam mnóstwo, w każdym setki, tysiące wręcz przedmiotów, tłumy ludzi grzebiących w poszukiwaniu skarbów. Stare meble, wszelka ceramika, sztućce, garnki, przedmioty z metalu, znaczki, pocztówki, gazety, wszystko, dosłownie wszystko upchane w tej naprawdę ogromnej hali.

Znalazłam bardzo dużo ciekawostek, z części zrezygnowałam, ale jednego jestem pewna: na pewno tam wrócę! O wcześniejszej godzinie i chyba wezmę wózek widłowy ze sobą. 😉

Tej niedzieli w nowym Turzynie na I piętrze odbywała się weekendowa giełda staroci przez organizatorów nazywana największą w Szczecinie. Jest to impreza cykliczna, raz na miesiąc w pierwszy weekend, zawsze w tym samym miejscu.

Turzyn targ staroci

Tutaj także wśród stoisk rozstawionych na całym pierwszym piętrze można znaleźć prawdziwe skarby. Przede wszystkim są tam kolekcjonerzy- monet, znaczków, książek. Sporo przedmiotów ze szkła i drewna. Militaria. Jednak ceny o wiele wyższe niż w Płoni. Warto się wybrać, zobaczyć co ciekawego oferują sprzedawcy, zwłaszcza, że nie jest to stałe wydarzenie. Giełda staroci jest otwarta także w niedziele wolne od handlu.Turzyn targ staroci

Co udało mi się znaleźć? Szukałam starych widelców i noży, małych talerzyków takich jak do ciasta, starych przedmiotów kuchennych z tak zwaną patyną – świetnie wyglądają na zdjęciach. I nie zawiodłam się, wybór był naprawdę duży. Kupiłam też samochodziki dla dziecka po 2 zł za sztukę. Jestem naprawdę bardzo zadowolona z tej wyprawy i na pewno nie raz mnie spotkacie na giełdzie w Płoni.

Zdobycze z targów staroci

Autor

Gotuję, robię zdjęcia i filmuję. Jestem blogerką ze Szczecina - zajrzyj do mnie - www.thermomania.com.pl

Napisz komentarz