Już od dość dawna chciałem się wybrać do Hamburga. Jeden z największych europejskich portów, ważny ośrodek Hanzy, potężna metropolia… i niesamowity gmach filharmonii. Prawdopodobnie już teraz brzmi to jak opis Szczecina. Większego, bardziej rozwiniętego, być może Szczecina przyszłości. Pewnego dnia przewijając facebookowe aktualności moją uwagę zatrzymała panorama tego miasta. Okazało się, że grafika promuje jednodniową wycieczkę do Hamburga w bardzo przystępnej cenie. Nie zastanawiałem się długo. 

O 5:00 wyruszyliśmy spod szczecińskiego zamku z grupą turystów ze Szczecina. Nie spodziewałem się, że będziemy najmłodszymi uczestnikami  i że szybko przypomnę sobie, dlaczego nie lubię grupowych wycieczek. Zwykle zwiedzam nowe miejsca sam albo z najbliższymi znajomymi, spontanicznie i bez przewodnika.

Autobus już  5 minut od startu wypełnił zapach kanapek i kabanosów oraz dźwięk rozmów o tym kto co ze sobą zabrał do jedzenia i picia. Nie sądziłem, że na jednodniową wycieczkę można zabrać ze sobą tyle pudełek, pudełeczek, worków, woreczków, termosów i opakowań pełnych jedzenia i napojów. No więc można.  Ale nie o tym miałem pisać. Już wracam do rzeczy!

Dojechaliśmy.

W Hamburgu  przywitało nas słońce. Mimo kalendarzowej jesieni mogłem darować sobie kurtkę, a po kilku godzinach także w bluzie było za gorąco.  To bardzo istotne! Przed przyjazdem nie raz słyszałem, że do Hamburga powinno się jechać tylko latem, bo jesienią jest szary i brzydki. Miałem szczęście odwiedzić to miasto w sprzyjających warunkach pogodowych.

Zaczęliśmy od wieży kościoła świętego Michała. Po wspięciu się na górę naszym oczom ukazała się panorama wielkiego miasta. Uwagę od razu zwróciła ona – Elbphilharmonie (Filharmonia nad Łabą). Filharmonia to chyba najważniejszy obiekt, jaki chcieliśmy zobaczyć na żywo.  Uprzedzam, że zdjęcia robiłem telefonem.

Hamburg z wieży kościoła św. Michała

Po kilkunastu minutach spędzonych na wieży wróciliśmy do autobusu i ruszyliśmy w stronę tunelu prowadzącego na drugą stronę Łaby. Musieliśmy go pokonać pieszo. Część osób na dół zjechała potężną windą obsługującą w dni robocze także auta, część zeszła pod ziemię schodami.

Jacek, zrób mi zdjęcie jak idę po schodach.

Na miejscu, po drugiej stronie,  czekało nas sporo turystów i kolejny rzut oka na miasto… oraz na filharmonię, tym razem od strony wody.Pamiętam, że w tych okolicach jedna z pań poprosiła koleżankę o zdjęcie i poprawiła mi humor.

Zrobisz mi selfie? Będę miała chociaż jedno z tego Hamburga.

Następnie tym samym tunelem ruszyliśmy w stronę  miasta. Zaczęliśmy od kościoła św. Mikołaja, którego ruiny zachowano dla upamiętnienia ofiar II wojny światowej. Potężna wieża i ruiny otoczone nowoczesną zabudową robią wrażenie i skutecznie zniechęcają do powtarzania smutnej części historii Europy.

Kościół znajduje się na terenie Starego Miasta, które prezentuje się nieco inaczej niż typowa polska starówka. Nie ma tu  małych kolorowych kamieniczek. Stare miasto to ścisłe centrum Hamburga, miejsce w którym miasto powstało.  Sercem jest tutaj oczywiście rynek z ratuszem. Gmach ratusza stanowi jedną z wizytówek miasta.

Z rynku nie było daleko do HafenCity, ale zanim napiszę kilka słów o tym projekcie, pokażę Wam zdjęcia z Parku Miniatur.

Miniatur Wunderland

Szczerze pominąłbym tę część wycieczki gdybym planował ją sam, choć muszę przyznać, że kilkupiętrowy obiekt pełen miniatur regionów Niemiec, Europy i świata będzie wspaniałą atrakcją dla rodzin. Makiety zajmują 3 piętra i wyglądają jak żywe miasta pełne mieszkańców, poruszających się pojazdów i sytuacji z życia wziętych (ale też fantastycznych). Każda z postaci i każdy pojazd wyglądają inaczej, zdecydowanie nie jest to masowa robota a precyzyjna praca, którą z resztą można podpatrzeć. Podczas ok. 2 godzin zwiedzania kilkukrotnie zgaśnie światło imitując noc, a miasteczka oświetlą malusieńkie latarnie. Dodatkową atrakcją są przyciski, które uruchamiają np. policyjny pościg, diabelski młyn albo lądowanie UFO. W Miniatur Wunderland znajdziecie najdłuższy model kolejki na świecie. Zresztą poniższe liczby (prezentujące docelowy stan) mówią same za siebie:

  • powierzchnia makiet / plansz – 2,300 m²
  • długość torów – ok 20.000 metrów
  • pociągi – ponad 1.300
  • wagony – 20.000
  • światła – ponad 500.000
  • postacie – 300.000
  • drzewa – ok 330.000

HafenCity

Po zwiedzeniu tej jednej z największych atrakcji turystycznych Hamburga ruszyliśmy na spacer po dzielnicy, na której się znajduje. Ta dzielnica to także powód, dla którego zdecydowałem się podzielić z Wami moimi wrażeniami z wycieczki. To HafenCity – najnowsza dzielnica miasta stanowiąca wielki projekt urbanistyczny. Projekt realizowany od 2000 roku polega na przemianie dawnych obszarów przemysłowych w tkankę miejską. W ramach nowej dzielnicy dawne spichlerze i inne budynki portowe przekształcane są w  centra nauki, biurowce, apartamentowce, szkoły czy centra kulturalne. Dzielnicę podzielono na 10 części pełniących różne funkcje, np. handlową czy rozrywkową.

Obok odrestaurowanych starych – zwykle ceglanych  gmachów stanęły nowoczesne oszklone obiekty. Co ważne, wszystko to współgra, pasuje do siebie i tworzy unikalny charakter i styl dzielnicy jak i całego miasta. Jak tylko się tam pojawiliśmy, pomyślałem, że właśnie tak powinna wyglądać główna ulica Łasztowni, a przynajmniej powinna to być dla nas inspiracja.

Podejrzewam, że nie przypadkowo w zwycięskiej koncepcji zabudowy Łasztowni na jej końcu pojawia się wielki gmach – ikona wieńcząca całość projektu i nowej dzielnicy. Właśnie tak jest i tutaj. Wyspę wieńczy Filharmonia nad Łabą.

Filharmonia słynie nie tylko ze swojego piękna, ale też kosztów i czasu realizacji (brzmi znajomo?). Początkowo budowa miała się zakończyć w 2010 roku a szacunkowy koszt inwestycji miał wynieść  76 milionów euro. Prace skończono 6 lat później i ostatecznie kosztowała… 866 milionów.  Dla zobrazowania, gmach jest wyższy o 10 metrów niż planowana i równie opóźniona wieża Hanza Tower.

Jeszcze kilka zdjęć 🙂

Pod koniec wycieczki już mi nie przeszkadzało, że idę w grupie. Zakochałem się. Uważam, że władze Szczecina powinny obowiązkowo udać się na wycieczkę do Hamburga i poszukać tam inspiracji. Inspiracji odnośnie budowy nowych dzielnic i zagospodarowania dawnych terenów portowych, estetyki, dopasowania nowych obiektów do starych, rewitalizacji i porządku. Wszystkiego tego u nas brakuje, nie tylko na Łasztowni. Dostrzegam to szczególnie po powrocie z innych, także polskich miast. Wydawałoby się, ktoś zaczął się starać, ale na Nowym Mieście, nieco podobnym do Hamburga (ceglane budynki wojskowe), powstaje właśnie coś takiego:

Jak do tego doszło – nie wiem.

Budowa nowego serca miasta na Łasztowni to strzał w dziesiątkę. Jest to swoisty obraz koncepcji Floating Garden i dowód na to, że nie polega ona tylko na malowaniu tramwajów i autobusów na niebiesko i zielono. To nadzieja na nową wizytówkę i centrum miasta, ale też element lokalnej tożsamości szczecinian, którego wcześniej nie posiadaliśmy. Powrót nad Odrę to najlepszy możliwy kierunek. Ale tak samo jak jest to wielka szansa, tak (obserwując babole choćby w Śródmieściu) może być to flagowa klapa Szczecina i prezydenta.

Mam ogromną nadzieję, że wielki projekt, jakim jest stworzenie nowego centru miasta nad Odrą, będzie kontynuowany z głową a wielki pomarańczowy magazyn będzie ostatnim rozczarowaniem na wyspie. Skoro wciąż jesteśmy przed drugą turą wyborów mam również nadzieję, że równe chodniki będą standardem a te nowe będą myte. Jeśli ktoś mi powie, że po bulwarach jeżdżą myjki, to niech zajrzy na Bulwar Gdyński w okolicy Mostu Długiego. Schody są miejscami dosłownie czarne. Jeśli będziemy sprzątać i dbać o to co nasze tylko przed “tolszipami” – czarno to widzę. I na koniec jeszcze jedno: to wszystko co wspólne nie jest niczyje. Jest Twoje i moje, nas wszystkich. Szanuj więc swój dom, a wspólnie z władzami stworzymy wyjątkowe i zadbane miejsce, jak na przykład w Hamburgu.

Finałem niech będą zdjęcia o zachodzie słońca.

Kiedy autobus zatrzymał się pod Zamkiem Książąt Pomorskich w Szczecinie, rozległy się brawa 😀 Ostatecznie jestem bardzo zadowolony i uważam że zobaczyliśmy bardzo wiele w krótkim czasie. Jest to dobry wstęp do ponownego przyjazdu ze znajomymi, by robić co chcemy i w jakim tempie chcemy.

Jak Ci się podoba Hamburg? Daj znać w komentarzu tu lub pod linkiem na Facebooku. Mam nadzieję, że kilka godzin edycji i pisania jest warte podania tego posta dalej Twoim znajomym 😉

Autor

Nietypowy Seba. Piszę, robię zdjęcia, projektuję grafiki, studiuję filologię, promuję projekty w internecie i w miarę możliwości poznaję świat. Kocham nasze miasto i zarażam tą miłością od kilku lat. Podobno skutecznie :)

1 komentarz

  1. Rzeczywiście, Hamburg może być inspiracją dla osób mających wpływ na to jak będzie wyglądało nasze miasto. Połączenie nowoczesności z historyczną zabudową, łączy nie tylko nowe ze starym, ale daje poczucie więzi pokoleniowej. Ekonomicznie dla Szczecina temat trudny do przeskoczenia, ale jak pokazuje przykład ich filharmonii, na pewno nie warto minimalizować kosztów, nie powinniśmy robić programu mninimum. Warto stworzyć coś, co będzie zapierało dech w piersiach, zaskakiwało i inspirowało. Zdjęcia przekonujące. Reportaż też!

Napisz komentarz