To nie będzie tekst o początkach Stołczyna. Ani o jego dziewiętnastowiecznej historii, która odcisnęła największe piętno na zagospodarowaniu przestrzeni. Nie będzie też mowy o świetności Stołczyna w okresie PRLu, kiedy przemysł nadawał ton całej sferze społeczno-kulturalnej. Ani o upadku w latach 90., szarości i beznadziei, która tutaj nastała pod sam koniec XX wieku. Opowiem o Stołczynie, takim jakim jest dzisiaj. Takim, jakim ja go widzę.

Mieszkam tutaj niemal od urodzenia. I zdaję sobie sprawę z tego, że ten fakt w sposób znaczący określa mój stosunek do tego miejsca. Że być może dlatego wcale nie uważam, że jest tu brzydko i niebezpiecznie. Estetyka jest oczywiście kwestią dyskusyjną. Jedni lubią przestrzeń sterylną i wymuskaną jak z obrazka, innym podoba się przybrudzony, industrialny styl. Na Stołczynie obie te skrajności przeplatają się na niebywale atrakcyjnym widokowo terenie. Z jednej strony mamy historyczne zabudowania dziewiętnasto- i dwudziestowieczne, mocno już nadgryzione zębem czasu i zaniedbane przez włodarzy Miasta. Wiele z nich jest w ostatnim czasie konsekwentnie wyburzanych, ku uciesze jednych (bo zagrażają bezpieczeństwu) i rozpaczy innych (bo niszczy się historyczną tkankę osiedla). Z drugiej strony sporo się tutaj buduje.

Oprócz domów jednorodzinnych powstają osiedla budynków wielorodzinnych, jak sukcesywnie rozbudowywane Osiedle Glinki na ul. Polickiej, nowo powstałe North Garden na ul. Doroty czy Osiedle Dąbrówki na ul. Księżnej Dąbrówki. W ostatnich miesiącach ruszyła też z impetem inwestycja TBSu w postaci Osiedla Wrzosowe Wzgórze przy Szosie Polskiej. Wszystkie te miejsca utrzymane są w klimacie współczesnej architektury popularnej. Nowe inwestycje powstają jednak na terenach, które albo nie były wcale, albo były słabo zasiedlone. Osobiście marzy mi się, żeby zostały uzupełnione ubytki w historycznej zabudowie Stołczyna, szczególnie na ulicach Nehringa, Kościelnej i Nad Odrą. Bo w tym momencie niektóre odcinki tych ulic wyglądają jakby ktoś im powybijał zęby. Chciałoby się jeszcze tylko, żeby nikt nie wstawił tam szpecącej sztucznej szczęki, a co najmniej dobrej jakości solidne implanty, które nie będą się odróżniały od oryginalnego otoczenia.

W kwestii bezpieczeństwa statystyki policyjne już dawno wyraźnie pokazały gdzie w Szczecinie jest go najmniej, i że wcale nie są to cieszące się złą sławą osiedla północne. Jednak mit trwa, zarówno w świadomości nie-stołczyniaków, jak i poczuciu tożsamości mieszkańców Stołczyna. Bo tak chyba trzeba podsumować znaczenie popularnego graffiti, głoszącego groźbę: „Witamy w krainie, gdzie obcy ginie”. Zdobiący ogrodzenie z blachy falistej, w okolicy skrzyżowania ulic Nad Odrą i Kościelnej napis, został latem ubiegłego roku nawet „odświeżony” i skojarzony z pogoniarskim fan-street-artem. Wygląda na to, że ta treść jest częścią tożsamości mieszkańców osiedla. Czymś, z czym się identyfikują, co wspiera ich poczucie godności. Ile ma wspólnego z prawdą? Jasne jest, że w tak hermetycznej społeczności, gdzie przepływ mieszkańców jest raczej nieduży, i częściej jest to ich odpływ niż przypływ, każdy „obcy” zostaje zauważony. Ale Stołczyn to nie trójkąt bermudzki, gdzie „obcy” giną bez wieści. Pod tym względem jest tu znacznie bezpieczniej niż w centrum Szczecina.

To naturalne, że osiedle przemysłowe w postindustrialnej rzeczywistości ma swoje problemy. Z dogodnych przestrzeni nadodrzańskich Stołczyna nadal korzysta przemysł i Miasto, nie oferując mieszkańcom nic w zamian. Od lat nie ma tu żadnego domu kultury, miejsca dla seniorów, są pośledniej jakości place zabaw, gęstwiny zarośli, rozjeżdżone przez tiry jezdnie i walące się kamienice. I dwa ośrodki dla bezdomnych, które raczej nie poprawiają statystyk tutejszego dobrobytu. Słabą opinię ma miejscowa szkoła podstawowa. Tymczasem wśród wychowanków i absolwentów „dziewiątki” znaleźć można zawodowych sportowców, nauczycieli, dyrektorów placówek oświatowych, pracowników administracyjnych, naukowców czy przedsiębiorców. Oczywiście, znane są też historie raczej przygnębiających „karier”. Ale nie jest to przypadłość tylko stołczyńskiej szkoły.

Problemy Stołczyna to wina zaniedbań w skali makro, na które mieszkańcy nie mają wpływu. Zaniedbań, które dla kogoś z zewnątrz sprawiają wrażenie braku stabilności i poczucia bezpieczeństwa. Ale to tylko wrażenie. Bo jest druga strona tego medalu, jaką jest zwarta i mało zmienna społeczność. Jest nią lokalna solidarność, sąsiedzka życzliwość, troska o „obcych”, których spotykamy na co dzień na ulicy, na przystanku, w drodze do pracy, do szkoły, na spacerze z psem. Powiedzieć, że wszyscy się tu znają to duża generalizacja. Ale znają się tu lepiej niż w Centrum, niż w Śródmieściu czy na Niebuszewie.

W ciągu ostatnich kilku lat, po marazmie przełomu wieków, mieszkańcy Stołczyna, wbrew planom Miasta (a raczej brakowi tych planów), wbrew logice, ale zgodnie z tradycją, zaczęli brać sprawy w swoje ręce. Nie są to już wprawdzie przedsięwzięcia takie jak hutników, którzy w latach pięćdziesiątych przygotowali zatokę dla autobusów na ulicy Kościelnej, żeby „zachęcić” miejską komunikację do częstszego kursowania na Stołczyn. Teraz mieszkańcy takie sprawy pozostawiają jednak Miastu, a swoimi siłami dbają o przedogródki, tereny zielone na podwórzach, place zabaw czy skwerki. Niektóre wspólnoty same odnawiają i ocieplają fasady starych kamienic. Lokalny klub sportowy (Hutnik) w ostatnim Budżecie Obywatelskim wywalczył budowę krytego boiska dla piłkarskiej młodzieży. Powstałe niedawno Stowarzyszenie Stołczyn po Sąsiedzku oraz Klub Aktywnego Seniora już działają prężnie aktywizując mieszkańców, a ze swoją działalnością lada chwila ruszy Stowarzyszenie Przyjaciół Stołczyna.

Stołczyn nie jest osiedlem łatwym do zachwycenia się nim. Szczególnie dla osób pojawiających się tu przelotem i poruszających głównymi szlakami. Jest pełen skrajności, bezpretensjonalny i karykaturalny zarazem. Pozbawiony sztucznej lukrowanej powierzchni, od razu manifestuje swoje nieświeże, odrapane, ale naturalne oblicze przedmieścia z przemysłową historią. Możemy trwać wszyscy w przekonaniu o brzydocie i potworności tego miejsca, słuchając opowieści przypadkowych osób, które przez Stołczyn przejechały z oczami zamkniętymi, z nabytego wcześniej przerażenia. A tymczasem, tak jak i w innych miejscach w mieście, tak i tutaj mnóstwo jest klimatycznych zakamarków, po których warto pospacerować w wolniejszym tempie. Bo wbrew powszechnej opinii, wszyscy „obcy”, którzy doceniają urok tej nieokrzesanej i buńczucznej „krainy”, są tu bardzo mile widziani.

Autor

Archeolog i historyk, zajmujący się zawodowo epoką średniowiecza i czasami nowożytnymi. Autorka bloga poświęconego Stołczynowi (stolczyn.com). Prywatnie opiekunka trzech kotów, miłośniczka van Gogha i amatorka tańca brzucha.

komentarzy 7

  1. Z racji, że mieszkałem na Stołczynie, a właściwie w Kraśnicy, a obecnie przyjeżdżam tu na działkę, mam porównania do innych miejsc. Nie porównuję wyłącznie do dzielnic samego Szczecina, ale też do innych miast, jakie znam. Dla mnie to ciekawie zbudowany artykuł, głęboko przemyślany tekst i uczucie włożone w ten artykuł jest aż nadto widoczne. Zaglądam tutaj co jakiś czas i zauważam tu dużo ciekawych punktów widzenia na sprawy, które przeciętni mieszkańcy widzą zbyt słabo albo wcale ich nie dostrzegają. Po prostu dla nich to szara rzeczywistość. A osoba skłonna do refleksji potrafi spojrzeć głębiej w temat. Podobnie jak w muzyce. jedni znają tylko tą serwowaną w mainstreamowym radiu, a inni słuchają muzyki np. Vangelisa, czy Pink Floyd, w której jest głębia, niedostrzegalna dla tych pierwszych, wychowanych na dyskotekach. Mi się podoba na Stołczynie i mogą go nazwać najpiękniejszą dzielnicą Szczecina. Z działki mam ładny widok na jezioro Dąbie, teraz na nowy odkryty, gdyż sąsiednią działkę nabyli nowi właściciele i wykarczowali ten cały bluszcz. Oglądając na te krajobrazy lubię rozmyślać o kosmosie, Bogu, duszy, reinkarnacji, muzyce i o wielu miejscach, które już odwiedziłem, bądź chciałbym odwiedzić, jak np. Lwów. To właśnie daje obcowanie z przyrodą. Pozdrawiam serdecznie i ciepło 🙂

  2. Przykro to pisać, ale raz przejezdzalam (wowczas bez uprzedzeń) przez Skolwin w letnie, niedzielne, popołudnie. Na ulicach stało mnóstwo ludzi z flaszkami kłócąc się i obrzucając nawzajem wyzwiskami. Reakcja mojego 10 letniego syna ” mamo zamknij okna bo się boję, a ci ludzie wyglądają jak Zombi”. Prawdopodobnie był to dzień jakiegos meczu….

  3. Świetny tekst.
    Jako rodowity Stołczynianin, ale już tam nie mieszkający lecz często w miarę możliwości tam bywający jestem pod wrażeniem celności i stylu w jakim został napisany ten tekst. Brawo.

    PS do @Tomasz – przecież autorka zaznaczyła na wstępie, że jest stołczynianką i, że będzie to opis Stołczyna “jej oczami”. Więc nie wiem o co ci chodzi? Ja również jestem zniesmaczony i wkurzony, że jedynym pomysłem miasta na “rewitalizację” północnych dzielnic jest wyburzanie historycznej zabudowy po której najczęściej zostają tylko zarośnięte dziury, a deweloperzy (przynajmniej na Stołczynie) budują tylko tam gdzie były pola, łąki czy inne tereny zielone. No i co to miało znaczyć “nie wybroniła Pani Stołczyna”? hahaha.

  4. Co najwyżej średni artykuł, razi mnie całe to porównanie, parafrazując, Stołczyn jest odrapany i zaniedbany, ale lepszy niż nowobogackie osiedla i sztucznie odnowione centrum z ‘lukrowaną powierzchnią’. Schodzimy do poziomu dyskusji, że może i jest tu brzydko, ale miasto to zaniedbało, ludzie radzą sobie jak mogą, jest tu lepiej niż w waszych sztucznych osiedlach. Skąd założenie, że te nasze osiedla są sztuczne i lukrowane? Niestety, nie wybroniła Pani Stołczyna bo nie docierają do mnie argumenty, że u nas jest brzydko, ale prawdziwie, a u was to może i jest ładnie, ale sztucznie. Powiem więcej, właśnie takiego artykułu spodziewałbym się po stereotypowym mieszkańcu Stołczyna… no może brakuje wulgaryzmów.
    Uważam, że Stołczyn przez swoje położenie i widoki jest miejscem przepięknym i z ogromnym potencjałem, ale musimy przestać żyć przeszłością i usunąć “krainę gdzie obcy ginie” tak z ogrodzenia jak i z umysłów mieszkańców.

    • Panie Tomaszu, dziękuję za opinię. Pragnę jednak zauważyć, że z opiniami jest tak, że każdy ma swoją (że tak pozwolę sobie sparafrazować J. Piłsudskiego bez wulgaryzmu, który pewnie jeszcze bardziej pasowałby do “stereotypowego mieszkańca Stołczyna”). Zacznijmy może od tego, że nikogo ani niczego nie zamierzałam bronić 🙂 Chciałam raczej zwrócić uwagę na to, że to nie jest tak, jak wiele osób powtarza, że to “patologiczne osiedle”, gdzie “psy dupami szczekają” (ups! widzi Pan, wymknęło mi się… cóż, już taka widać stołczyńska natura..).
      Po wtóre, razi Pana oś narracyjna, a nie porównanie. OK, akceptuję krytykę. Ale to znów mój punkt widzenia, subiektywny, o czym uprzedziłam na wstępie. Bo po czterech latach doświadczenia mieszkania w Centrum i Śródmieściu, ja w zaniedbanym i odrapanym Stołczynie czuję się pewniej, bezpieczniej, przyjaźniej niż tam. Nikomu nie każę tu mieszkać, zapraszam tylko na spacer, żeby samemu wyrobić sobie opinię.
      Na koniec – nie da się też budować przyszłości bez pamiętania o przeszłości. Ale przecież to frazes, o którym zapewne Pan słyszał 🙂
      Pozdrawiam serdecznie i życzę nieco więcej słońca 🙂

    • Sebastian Multan Odpowiedz

      Co najwyżej średni i smutny komentarz. To tylko blogowy, subiektywny wpis – jak dla mnie świetny, bo mieszkam na Stołczynie od kilku miesięcy i zupełnie się zgadzam z punktem widzenia autorki. Stereotypowy mieszkaniec Stołczyna nie rozważałby o wizerunku swojego osiedla i nie byłby lokalnym działaczem walczącym o lepsze warunki czy pozostałości dawnej architektury. Stereotypowy “stołczyniak” nie pisałby tego artykułu, tylko pił browar w zasikanej klatce schodowej. To Pan stara się zachować stereotyp, przywołując go w odniesieniu do treści, która ani nie koloryzuje, ani nie powiela złej sławy – pokazuje Stołczyn taki, jakim jest. Nadgryziony przez czas, ale piękny dzięki szczeremu “dzień dobry”, które odkąd tu mieszkam, usłyszałem więcej razy niż przez dekadę życia w centrum 🙂

  5. Dobry artykuł.
    Wiele spraw ma się bardzo podobnie w Skolwinie. W wielu przypadkach w artykule wystarczyłoby zamienić wyraz „Stołczyn” na „Skolwin”.
    Pozdrowienia ze Skolwina 🙂

Napisz komentarz