Kapsel, Żelu i Carter – trzech kumpli, którzy rozwijają szczeciński freestyle. Przy okazji Bitwy Dwójek pod szyldem SLW mieliśmy okazję porozmawiać z organizatorami tego wydarzenia, którzy jednocześnie odpowiadają za takie imprezy jak Szczecińska Liga Wolnostylowa czy Bitwa o Hype. Sprawdźcie, co mieli do powiedzenia!

mati: Cześć. Carter pierwsze pytanie, jesteś DJem, raperem, czy organizatorem bitw freestylowych?
Carter: Siema, jestem DJem, raperem i do tego organizuję imprezy, można powiedzieć, że wszystko w jednym.
Żelu: I pije *śmiech*
Kapsel: Pije, tańczy śpiewa *śmiech*


m: Od czego to się zaczęło?
C: Zaczęło się od tego, że kiedyś robiłem bity, poznałem chłopaków ze Szczecina, tego czorta obok to znam już… za długo *śmiech* na początku jak się zgadaliśmy, ja wtedy zacząłem coś rapować, chłopaki już rapowali i tak zaczęliśmy razem nagrywać. Przede wszystkim na początku były bity, później rapowanie, gdzieś tam jakiś projekt puściłem do internetu, a jak wyjechałem na studia za granicę to w międzyczasie zająłem się też DJką. Po powrocie wszystko się rozkręciło i zaczęliśmy organizować pierwsze ustawki freestylowe z Żelem, później poznaliśmy bardziej Kapsla. Zaprosił mnie na Bitwę o Hype, żeby tam zagrać i wpadliśmy na pomysł żeby zrobić Szczecińską Ligę Wolnostylową. Oczywiście największym pomysłodawcą był Kapsel. Od tamtego momentu działamy.


m: Czym rożni się Szczecińska Liga Wolnostylowa od Bitwy o Hype?
K: Bitwa o Hype to jest impreza można powiedzieć ekskluzywna, ona odbywa się raz w roku, zwykle jest to mniej więcej początek wiosny, marzec albo kwiecień, w tym roku będzie się odbywała 6.04. Natomiast Szczecińska Liga Wolnostylowa to jest taka osobna marka i to służy głównie temu, żeby lokalni zawodnicy i nie tylko, mieli taką platformę, na której mogą trenować, żeby zdobywać charyzmę, sceniczność, a to jest mega ważne. Tutaj w obrębie zachodniopomorskiego tych bitw wielu nie ma, a ustawki SLW odbywają się mniej więcej co miesiąc, tam chłopaki mogą startować i ćwiczyć, a później mogą te umiejętności sprawdzać w innych bitwach, między innymi na Bitwie o Hype.


m: Czy to jest jakiś dłuższy sezon? Wygląda to jak w sporcie, że każdy z zawodników zbiera punkty, a na koniec jest to sumowane?
K: Tak, dokładnie. Jesteśmy już po pierwszym sezonie. Na pierwszy cykl składało się sześć ustawek. Na każdej ustawce za przejście eliminacji był jeden punkt, za czwarte miejsce przykładowo były dwa punkty i tak dalej. Zawodnicy przez cały sezon zbierali te punkty, a po tych sześciu ustawkach, ośmiu zawodników z najlepszym bilansem punktowym awansowało do finału. Dodatkowo na każdej z ustawek zawodnicy zgarniali dodatkowo nagrody rzeczowe i pieniężne. Na koniec mieliśmy podsumowanie całego tego sezonu, który odbył się w tym roku w styczniu w Elefunku. Teraz aktualnie jesteśmy na bitwie dwójek, to nie jest impreza, która wlicza się w jakikolwiek cykl, jest to osobny produkt, a z naszą ligą wracamy prawdopodobnie w kwietniu.


m: Jeździcie po Polsce po różnych bitwach, Carter ostatnio byłeś w Szamotułach, jakbyś mógł porównać poziom organizacji między Szczecinem, a Szamotułami?
C: Powiem szczerze, że ta impreza w Szamotułach była niesamowicie zoorganizowana. Oni dostali wsparcie od miasta. W Szamotułach było fajnie czuć tę kulturę hiphopową, zjechało się tam pół Polski. Poznań, Gdańsk, Warszawa. Organizacyjnie wszystko było dopięte na ostatni guzik z tym, że oni mieli około ośmiu miesięcy na organizację tego wszystkiego.


m: Kiedy Wy dostaniecie wsparcie od miasta?
Ż: Nie próbowaliśmy jeszcze.
K: Nie zastanawiaiśmy się, raczej jak mamy jakieś wsparcie to tylko od sponsorów. Myślałem nad tym, żeby zgłosić się do miasta tylko, że hiphop to nie jest taki do końca wdzięczny temat. Robiliśmy bitwy freestylowe podczas festiwali i to się spotykało z różną opinią, szczególnie, że jak robisz bitwę otwartą, gdzie część osób jest rozstawionych, a część osób, które startują w otwartych eliminacjach to nie odpowiadasz za poziom tych gości. Są ludzie tacy, którzy chwycili pierwszy raz za mikrofon, a są tacy, którzy startują na iluś ta bitwach, mają jakieś otrzaskanie w tym i mają coś do powiedzenia. Natomiast ci drudzy wychodzą, przekleństwo za przekleństwem. Takich inicjatyw nikt nie chce wspierać. Tak to wygląda. Jednak nie wykluczam, jeżeli byłaby kiedyś jakaś opcja, gdyby ktoś nas popchnął w tę stronę z miastem, to bardzo chętnie.


m: Do Szamotuł zjechało się sporo osób z całej Polski, a skąd przyjadą do nas, do Szczecina?
C: Dzisiaj przykładowo gościmy Kaza, okolice Trójmiasta, Spartiak jest z Wrocławia.
K: Będzie też kilku chłopaków z Poznania. Jeżeli chodzi o położenie to jesteśmy trochę w takiej czarnej dupie *śmiech*Jak mają przyjechać do nas ludzie z Podlasia, Świętokrzyskiego czy z Dolnego Śląska to jest problem.


m: Skąd pomysł na format bitw “2 vs 2” ?
Ż: Kilka lat temu była organizowana bitwa dwójek w Kontrastach. W organizację był zamieszany śp. Orzeu oraz ci sami ludzie, którzy organizowali Wielką Bitwę Szczecińską. To jest mega forma, coś ciekawego, tego w naszym mieście nie było od kilku lat i zatęskniliśmy za taką formą. Stwierdziliśmy, że wskrzeszamy bitwy dwójek.
K: Z resztą obserwując te wszystkie bitwy w Polsce to można dojść do jednego prostego wniosku, że ich formuła jest oklepana i każda wygląda bardzo podobnie. To są wejścia na temat, wejścia bez tematu i tak się kończy, a my chcemy odświeżyć tę formułę i zmusić zawodników do większej kreatywności. Dzisiaj mamy trzy formy walki, pierwsza to będzie odgrywanie scenek, czyli zawodnicy na zespół mają 1,5 minuty, scenki będą wywieszone na flipie, chłopaki mają wczuć się w rolę i opowiedzieć historię za pomocą rymów, coś w stylu stand-up’u rymowanego. Druga część bitwy to rapowanie pod obrazki, które będą wyświetlane na ekranach, na parę będą cztery obrazki zmieniające się co 15 sekund i to jest ich temat. Nie mają jednego tematu przez minutę tylko dynamicznie to się zmienia. To jak podzielą się zawodnicy zależy tylko od nich. Jeżeli jeden zacznie wers, a drugi go skończy to zawsze publika może takie coś załapać, że to jest coś świeżego i nowego.


m: Czy to nie jest za bardzo skomplikowane? Nie ma takich form zbyt często żeby można było to wytrenować, myślicie, że zawodnicy poradzą sobie z tym?
K: Dlatego robimy też eliminacje. Zapisało się dzisiaj około czternastu par. Pierwsza runda będzie bez scenek, to nam pozwoli odsiać tych zawodników, którzy po prostu mają gorszy poziom. Wybierzemy osiem par, które potrafią zrobić coś więcej i na pewno sobie z tym poradzą.


m: Jak wygląda poziom zawodników ze Szczecina na tle innych miast?
C: Jest coraz lepiej, nasza największa perełka w mieście to Rider, który wygrał ostatnio WBS i wyjechał z sześcioma kołami. Kiedy zobaczyłem jak go w Szamotułach przyjęli to “wow”. Gościu jest znany, też zaczął wszędzie jeździć na te bitwy. Wydaje mi się, że to jest nasz najlepszy zawodnik w mieście.
K: Pamiętam kiedyś na Bitwie o Słupsk, byłem z Riderem, to był jego pierwszy wyjazd, ja wtedy byłem aktualnie mistrzem WBS. Stoimy w klubie i do Ridera ustawia się kolejka osób o zdjęcie czy autograf. Był tam traktowany jak gwiazda. My jak wjeżdżaliśmy z nim to on jechał pierwszy z wózkiem, a my za nim jak za karetką, wszyscy się rozstępują jak Morze Czerwone. W końcu Rider przy siódmym czy ósmym zdjęciu już się lekko zdenerwował bo nie był przyzwyczajony do tego. W Szczecinie każdy go traktuje jak swojego, bo go widzą na tych bitwach, a tam to po prostu “wow”. Tak stoi, w końcu mówi do jakiegoś gościa “Ty, po co chcesz ze mną zdjęcie, zrób sobie zdjęcie z mistrzem WBS, stoi tutaj”, gość tak patrzy na mnie i myśli coś w stylu “ech, nie” *śmiech* Ale jeżeli chodzi o poziom to nasi zawodnicy teraz trenują i stają się coraz lepsi, jadąc na bitwy w Polskę, dostają się do baraży, gdzie bitwy są bardzo mocno obsadzone. Myślę, że to kwestia czasu, kiedy bardziej się zmotywują i będą jeździć po Polsce. Tak jak mówiłem, ze Szczecina jest wszędzie daleko i mają ten problem logistyczny, plus kasa. Są to chłopaki, którzy studiują, uczą się i nie mają własnych finansów, żeby sobie pozwolić na wyjazdy i na każdą bitwę w Polsce. Myślę, że raczej nie odbiegamy poziomem od reszty kraju.


m: Jakie macie plany po bitwie dwójek?
Ż: Ruszamy ze Szczecińską Ligą Wolnostylową, z drugim sezonem. Planowo 2 tygodnie po Bitwie o Hype vol. 3. Z BOH też przenosimy się tutaj do Elefunku. Wcześnie było w innym klubie. Tutaj jesteśmy fajnie dogadani, zmieniliśmy lokal na SLW na większy, to na pewno zaowocuje.
K: Tak na dobrą sprawę to nie ma w Szczecinie takiego klubu, który mógłby przyjąć około 500 osób, są duże kluby jak na przykład Peron 5, albo mniejsze jak K4, który jest już zamknięty. Także działamy w Elefunku, fajnie się dogadujemy z menadżerem, też czuje klimaty hiphopowe. Też kiedyś rapował, Paweł, pozdrawiamy.


m: Odskoczę trochę od tematu bitw, Carter na swoim facebooku zapowiadałeś jakieś jingle, możesz rozwinąć temat?
C: Zrobiliśmy sobie taką akcję jak Hype Test, gdzie po prostu będziemy prezentować raperów, żeby mogli się pokazać i przy okazji tego Kamil z A1Videos potrzebował jakiegoś wstępu, po prostu usiadłem, zrobiłem…
Ż: W zasadzie to PahPah Production, nowy twór do tego prostego one-shoot’a
C: Dokładnie… Kamil powiedział, że jingiel jest super i mogę je robić, a on będzie polecał *uśmiech*



m: Wiem, że Lecicie na Szczecin. Powiedzcie nam dlaczego?
C: Zapach czekolady.
Ż: Z zapachem czekolady to ja się muszę przyznać, że uwielbiam ten zapach, ale nie wiem gdzie dokładnie… Nie! Ktoś mi ostatnio pokazał gdzie jest ta fabryka. Dopiero teraz się dowiedziałem, także przepraszam cały Szczecin. Jak powiem “pasztecik” to nie będę oryginalny, ale pasztecik to jest to!
C: Ja paszteciki uwielbiam, wciągam je nosem *śmiech*
K: Ja akurat lubię morze.
C: Dziewiątką na Głębokie, do końca…
K: Ewentualnie Dziewoklicz, też wypływa na szerokie wody.
Ż: My mamy Dąbskie na prawobrzeżu *śmiech*


m: Bar Rab czy Mak Kwak?
C: Bar Rab.
Ż: Bar Rab, a z moją wadą wymowy to mi to ciężko powiedzieć.
C: Bał Łab.
Ż: I ma “rap” w nazwie
K: U mnie też Rab Bar.


m: Czyli tutaj nikt w Mak Kwaku nie je?
Ż: Kiedyś byłem fanem Mak Kwaka, ale pozmieniało mi się. Presja otoczenia. Mówili do mnie “co Ty… jesteś jakiś nie poważny?” *śmiech*
K: Ale jak Mak Kwak będzie chciał przyklepać sponsoring to będziemy jeść w Mak Kwaku *śmiech*
Ż: Nie wolno sobie palić mostów, pyszne jedzenie *usmiech*

Dziękuje za rozmowę.

fot. T. Sołowiej

Bitwa o Hype vol. 3 i koncert Płocha już 6.04. w Elefunku! Zostań czwartym muszkieterem i dołącz do wydarzenia. Kliknij tutaj by dołączyć również na facebooku.

Autor

mati z małej litery, na drugie Zygmunt.

1 komentarz

Napisz komentarz